Astrologia: Powrót Saturna cz.3 Relacje osobiste z podróży przez pierwsze przejście Saturna

Część 3 naszych rozmów o Powrocie Saturna. Części 1 i 2 znajdziesz w linkach:

Część 1: Czym jest Powrót Saturna?

Część 2: Powrót Saturna – w praktyce & doświadczeniu

IRMINA: Pamiętam, że kiedy poprzednio nagrywaliśmy, to opowiadałeś, że w swoje urodziny byłeś w szpitalu u mamy.

MARCIN: Aaa… no, było tak.

IRMINA: W które to było urodziny?

MARCIN: Niech pomyślę… Które to były urodziny… Trzydzieste, rok temu Maugo, dwa lata temu była… Tak, dokładnie.

MAŁGORZATA: Dwa lata temu, nie?

MARCIN: Tak, dokładnie.

IRMINA: A który to był Twój rok życia?

MARCIN: No to były dwudzieste dziewiąte urodziny.

IRMINA: Dwudzieste dziewiąte urodziny. Mama… chwilę wcześniej okazało się, że mama ciężko zachorowała?

MARCIN: Tak, dokładnie.

IRMINA: I spędziłeś urodziny, czyli solariusz, w zasadzie na takiej energii tego tematu.

MARCIN: Tak, dokładnie.

Dokładnie w dwudzieste dziewiąte urodziny pojechałem do szpitala. I spędziłem swoje urodziny z moją mamą, która wtedy była w bardzo ciężkim stanie. Później się jej poprawiło, ale wtedy to był właśnie taki chyba najgorszy moment. Także nie były to wesołe urodziny, i jakoś plus minus właśnie wtedy mi się już gdzieś tam to… cały ten powrót Saturna, nie wiem, zaczynał, może już trwał… Bo to były takie… ciężkie na pewno momenty, kiedy rodzice po prostu ciężko chorują. Wtedy to już był na pewno jakiś taki ciężki okres pod tym względem.

Później… tak, jak mówiłem… jakiś czas później był ten festiwal, na którym gdzieś tam się świetnie bawiłem, ale cały czas z tyłu głowy kołatała mi się jakaś taka samotność.

I później, już pół roku później,… akurat na Sylwestrze, czyli tam półtora roku temu czy nieco więcej… pojechałem do Warszawy, do znajomych, i miałem kilka dni takiej przerwy od tej całej sytuacji rodzinnej… więc jakaś taka luka się pojawiła.

No i w tej luce… nastąpił bardzo duży skok był jeśli chodzi o rozwój akurat, między innymi… Trafiłem na dwie bardzo ważne książki, które później… gdzieś tam jakoś, nie wiem, czy mnie zdefiniowały czy…

Jedna to była “Szambala: Święta ścieżka wojownika” Chogyam Trungpa… I tam jest taki symbol kokonu. Czyli takiego zamknięcia się na świat… kiedy się żyje w takim kokonie, no się odcina po prostu od świata, czuje się samotność, ale jednocześnie ten kokon jest po coś. Że kiedy jesteśmy w tym kokonie jak taka poczwarka, to ona tam się bunkruje, oddziela się od tego świata, ale coś dzieje się w środku tego kokonu, i w końcu się z niego wyłania na świat. To było jedno.

A drugie to była książka czy postać David’a Deida. To jest taki nauczyciel duchowy, który wprost mówi o związkach. Przede wszystkim o związkach romantycznych. Między kobietą i mężczyzną. I co w tym związku nie działa, co działa, dlaczego działa, jak należy… jak co należy robić, żeby po prostu wejść w taki związek i być w takim związku, który nie jest tylko takim związkiem powiedzmy dla przyjemności, ale żeby to był taki święty związek, też taki, w którym można się rozwijać duchowo.

No i to był Sylwester z 2017 na 2018 i wracając z Warszawy, z tego Sylwestra, wyraziłem takie bardzo mocne, głębokie życzenie przed samym sobą w swoim sercu, żeby kogoś poznać. Że czas wreszcie kogoś poznać. [śmiech] I tak kogoś nie na chwilę, tylko faktycznie. Faktycznie żeby kogoś poznać, żeby to była naprawdę ważna osoba. No i też żebym… jak kogoś poznam, to że będę też walczył o ten związek, o tę osobę. No i… [śmiech] tak się złożyło, że minęło kilka tygodni i poznałem Małgosię.
Akurat tutaj na imprezie firmowej. I właśnie to, … o czym marzyłem – żeby z jednej strony był to, wiadomo, związek między tą kobietą/mężczyzną, chłopakiem czy dziewczyną, ale również żeby był to związek oparty na rozwoju duchowym – więc to było dla mnie ważne.

I później… No i co, to już byliśmy. [śmiech] Poznaliśmy się, bardzo szybko zeszliśmy się, też było takie bardzo… imprezowo-kolorowe to zejście… i po tygodniu wiedzieliśmy, że to już… W zasadzie od pierwszego tygodnia znajomości wiedzieliśmy w ogóle, że to już jest coś specjalnego… że nie jest to takie zwykłe po prostu spotkanie. I… niedługo po tym, jak zostaliśmy parą… minęło chyba kilka dosłownie tygodni… wyprowadziłem się od rodziców, gdzie mieszkałem z nimi około dwóch/trzech lat…

Także była ta wyprowadzka od rodziców – to jest wprost takim punktem, który się odnosi do tego powrotu Saturna.

Na chwilę akurat zamieszkałem wtedy ze znajomymi… gdzie spędziłem pół roku, a później na jesieni kolejny raz zmieniłem mieszkanie i zamieszkaliśmy razem z Małgosią. Także  jeżeli chodzi o takie sprawy związkowe… też takie odgradzanie się od rodziców… inne takie zmiany też, to wszystko się to manifestowało.

I co jeszcze… takie dwa ważne momenty, które były wtedy.

Była ta cała sytuacja rodzinna, którą tam… moi rodzice mieli jakieś tam swoje… jakieś różne były sprawy między nimi… I czułem się jakoś zaangażowany, że próbowałem coś z tym zrobić, pomagać rodzicom, rozmawiać z nimi, jakoś pośredniczyć między tymi ich różnymi sprawami…
A to nie było dobre, nie było to zdrowe. Zresztą Irmina mi wtedy pomogła, powiedziała mi pewne rzeczy, co mogę zrobić czego nie mogę, że się nie powinienem aż tak w to mieszać, bo to były po prostu sprawy między moją mamą a moim tatą, a nie między… A nie w jakimś takim trójkącie dziwnym, który gdzieś tam jakby… Ja się włączałem ale moi rodzice też mnie próbowali w to wciągnąć.
W końcu zacząłem się w taki zdrowy sposób dystansować od tego, no i na pewno wiadomo – to też się łączyło z tym, że jak się od nich wyprowadziłem, to coraz mniej czasu zacząłem spędzać na tym. Ten proces gdzieś tam postępował… Ponieważ w tym roku… na początku tego roku postanowiliśmy z Gosią po prostu wyruszyć w podróż.

IRMINA: Jeszcze możesz powiedzieć jak wpłynęło to na rodziców?

MARCIN: Tak.

IRMINA: Bo to było tak, że próbowałeś się mieszać w to… Pamiętam, że jak o tym rozmawialiśmy jak byliśmy w Warszawie, ja Ci poradziłam, żebyś się odsunął i pozyskał takie zaufanie… że rodzice znają się długo, że będzie być może im łatwiej się dogadać i rozwiązać pewne sprawy, jeżeli Ty nie będziesz się w to angażował. Pamiętam, że to nie było dla Ciebie łatwe i było dużo takiej adrenaliny podskakiwało [śmiech].

Ale ja do tego zachęcałam i pamiętam, że mi powiedziałeś, że Maugo doradziła Ci to samo. Że też coś na ten temat mówiła.

I później to… tak naprawdę dopiero ostatnio się dowiedziałam, że udało Ci się faktycznie wycofać z tego; – ponieważ nie widzieliśmy się przez długi czas i nie wiedziałam jak te sprawy się potoczyły. Także dopiero kiedy się widzieliśmy ostatnio, te kilka dni temu – dowiedziałam się, że tak to było, że wycofałeś się jednak.

I jak to podziałało na rodziców? Czy jak podziałało to na ogólną sytuację – to, gdy się wycofałeś?

MARCIN: Tak… Podziałało w zasadzie tak, jak mi to doradzałaś, dokładnie.

Że wycofałem się – na pewno podróż mi w tym pomogła – i faktycznie, wszystko się zaczęło jakoś tak, nie wiem, rozsupływać w taki dobry sposób. W ogóle przez wiele miesięcy w tym roku nas nie było, bo byliśmy w podróży zagranicznej; teraz tylko wróciliśmy na krótką chwilę do Polski; teraz kilka tygodni spędzamy u rodziców i w zasadzie wszystko… Każdy idzie swoją… Każdy poszedł w swoją stronę, w ogóle taką bardzo zdrową po prostu.

Tak, że faktycznie ta sytuacja gdzieś tam się rozwiązała, nastąpiła kulminacja, ale jakby już bez mojego udziału. Po prostu pozwoliłem rodzicom, żeby tam sobie po prostu żyli, swoim życiem. I wszystko idzie ku dobremu. I tak widzę w ogóle – jak teraz do nich wróciłem, no to wszystko idzie naprawdę… wszystko naprawdę jest spoko, jest naprawdę jest też dobrze.

Też na przykład… mój brat był pokłócony z moim tatą przez wiele lat i w ogóle wrócili do siebie. Także też bardzo dużo…

Też jakby… zamanifestował się też mój tato w życiu rodziny, gdzie wcześniej tak bardziej w tle działał – tam sobie po prostu wykonywał swoje męskie działania, a teraz tak bardziej wyszedł.

I teraz każdy w tej rodzinie ma jakąś taką przestrzeń dla siebie. Że jakby teraz nagle każdy był postacią pierwszoplanową w tej rodzinie. Że każdy już ma jakąś swoją… fabułę, historie, swoje cele, dążenia, pragnienia, wiadomo jak to życie płynie…

Także no wszystko poszło w tę dobrą stronę… No ale było to trudne, muszę przyznać. Było to bardzo bardzo trudne.

Taki w sumie mój najtrudniejszy moment w ogóle jaki był – tych momentów było sporo, prawda? [śmiech] Oj, sporo było tych momentów… No to chyba taki mój osobisty moment kiedy się naprawdę najgorzej czułem, to było zaraz przed wyjazdem z Polski. To był… początek marca.

Wszystko mieliśmy nagrane – nocleg, mieliśmy kupione bilety, w zasadzie to było dwa dni przed wylotem tak naprawdę – a ja po prostu… wyszliśmy (byliśmy wtedy we Wrocławiu), wyszliśmy do restauracji… Jeszcze razem z Wujkiem, takim naszym bardzo dobrym kumplem, przyjacielem Maugo, byliśmy w trójkę w restauracji.

I w zasadzie nic się takiego nie działo, a ja po prostu… taki niesamowity lęk mnie dopadł. Taki niesamowity, po prostu taki potworny lęk, że myślałem, że zaraz umrę. Że umrę. Nie wiem, coś się skończy we mnie, nie wiem, rozsypię się. To uczucie lęku było niesamowite, i też takie doznanie śmierci w ogóle. To był pierwszy raz w moim życiu gdy tak mocno zamanifestowała się śmierć.
Nie czułem nigdy w ogóle śmierci. Tym bardziej, że u mnie, tak się złożyło, że ani nikt z mojej rodziny nie umierał za bardzo, ani nikt z moich znajomych nie umierał nigdy, jakieś takie te motywy. Może jak się dzieckiem było, wiadomo, ale na przykład faktycznie żebym ja to czuł, to był pierwszy raz w moim życiu. A w sumie też nic się nie wydarzyło, byłem w restauracji, jadłem sobie jedzenie, ale centralnie czułem się tak jakbym po prostu… że ja wyjdę… skończę, jak wyjdę i centralnie widziałem jak mnie przejeżdża samochód. Tak się czułem w ogóle. Że już widziałem swoją śmierć po prostu. Że w ciągu następnych kilku minut po prostu umrę, że przestanę istnieć.

Także to był dosyć… ciekawy dosyć moment, który się gdzieś tam pokrywa z tymi…

No i co? No i przeżyłem. Kilka dni później wylecieliśmy. I nagle, jak już opuściłem w końcu ten Kraków, ten dom rodzinny, opuściłem rodziców, opuściłem tę Polskę – co mi się tak ciężko bardzo było zebrać, żeby wyruszyć – to nagle… wszystko zaczęło się rozpływać. W ogóle… jakieś te wszystkie moje napięcie, lęki, jeszcze pewna taka niemoc była przez pewien okres czasu, tam jeszcze… to jakby się rozpuszczało, a z tygodnia na tydzień w ogóle tak… coś nowego się zaczęło w ogóle pojawiać.

IRMINA: Kiedy to było?

MARCIN: To był marzec tak, kwiecień, maj… mniej więcej.

IRMINA: Tego roku teraz?

MARCIN: Tak tak tak.

IRMINA: Czyli w zasadzie na takiej już końcówce Saturna.

MARCIN: Tak, to jeszcze było takie gdzieś, jakieś powiedzmy wychodzenie z tego… tych ostatnich dwóch lat.

No a teraz… wróciliśmy do Polski, no i… mamy teraz sierpień… W lipcu… tak do tego momentu jeszcze było… szczególnie jak byliśmy na Ibizie to był maj/czerwiec, to już tak się naprawdę super czułem. Ale powiedzmy jeszcze tak się… jak taki super młodzieniec, jeszcze tak dosyć młodzieńczo się czułem. No a teraz wróciliśmy na chwilę, na dwa miesiące do Polski na lipiec/sierpień – niedługo już znowu wyruszamy w kolejną podróż – i… takie… takie racjonalne trzeźwe myślenie mi się zaczęło pojawiać, takie… dużo więcej działania. To się gdzieś tam zaczęło pojawiać w lipcu, a teraz w sierpniu jakby …

Były też moje urodziny na początku sierpnia – i jakoś w okolicach tych urodzin, szczególnie ten dzień, ten okres kilka dni przed urodzinami i teraz ten okres… to bardzo takiej… intensywnej pracy. Też własnej, ale też między mną i Maugo. Że tak między nami, takie duże nowe pokłady energii się pojawiły. Zresztą urodziny w ogóle spędziłem tutaj też u Irminy. Rozmawialiśmy i właśnie w tym okresie pojawił się nasz wspólny projekt… mój i Maugo – ‘Cosmic Duo Productions’.

MAŁGORZATA: No ale też nasza współpraca z Irminą.

MARCIN: Tak. Nasza, jakby naszej dwójki, i Irminy.

Dużo nowych rzeczy się w ogóle wykluło i też zamanifestowały się takie różne motywy, z naszych żyć, które się gdzieś przewijały po prostu w ciągu ostatnich dziesięciu-kilkunastu lat, ale na przykład nie zaczynaliśmy, albo myśleliśmy o nich ale one w końcu nie dochodziły do realnych działań, ale gdzieś tam się pojawiły różne idee. No i teraz te idee zaczęły nagle tak manifestować się po prostu.

IRMINA: Już jak Saturn…

MARCIN: Tak.

IRMINA: …można powiedzieć ‘pozamiatał’ [śmiech].

MARCIN: Jak już pozamiatał. Także… dużo… no jeszcze te ostatnie kilka tygodni to rzeczywiście – gdzieś tam takie wspomnienia też wychodziły z tego ostatniego okresu, takie może miłe-niemiłe… ale już nie na tej zasadzie, że ‘o nie o nie o nie’, tylko takie ‘no zobacz, zobacz co robiłeś’ na przykład. Że co należy zrobić teraz, takie krótkie wspomnienia, jakieś takie flashback’i, jakieś takie komentarze po prostu racjonalne, tak bym ujął. No i co? W tym momencie jest koniec sierpnia, a my za dwa tygodnie ruszamy w swoją nową podróż.

IRMINA: A tak cały ten czas powrotu Saturna; i w ogóle że to wszystko się działo, jak tak patrzysz na to, tak na świeżo – bo tak naprawdę to dopiero co się wydarzyło…

MARCIN: Tak.

IRMINA: …i te nowe projekty, nowe idee i w ogóle życie, że czujesz, że to się poluzowało, to się teraz zaczyna… Jak oceniasz tego Saturna? – Bo to może być dobre, żeby osoby, które… na przykład dopiero zaczyna się dla nich ten okres, albo które są w takim kulminacyjnym czasie tego przejścia Saturna i jest im trudno to zintegrować – żeby zobaczyły jak to jest być po. Czy to był dobry czas? Tak już patrząc szerzej na to? Czy…

MARCIN: Tak. No to jest na pewno dobry czas, ale trudny. Nie ma co się łudzić. Bo w zasadzie wszystkie takie kwestie… co na przykład chcielibyśmy robić, a nie robimy, albo … tkwimy w czymś, bo jest wygodne, bo jest proste, ale tak naprawdę nie chcemy tego w głębi serca… no to jest w bardzo brutalny sposób po prostu… Jesteśmy z tego rozliczani…

I jakaś taka niezgodność między tym, czym byśmy chcieli naprawdę być, kim byśmy chcieli być, co chcielibyśmy robić, a czego nie robimy, bo nie mieliśmy takiej możliwości, bo się o to nie staraliśmy, bo coś tam… Jest to w mega taki sposób po prostu nam uwidocznienie.

Na przykład… ludzie tracą pracę. Ja też zmieniłem pracę i to też… Pamiętam swoje ostatnie dni, że mega dużo gniewu się zamanifestowało… skierowanego gdzieś tam w stronę starego szefa. Ale przez to, że się pojawiał… Nie tylko jakaś racjonalna ocena ‘ale hej, tu trzeba jakoś ogarnąć, trzeba coś zrobić’, ale dopiero jak jeszcze dochodzą bardzo silne emocje, że już po prostu walisz głową w mur albo płaczesz…

Dopiero jak się już takie bardzo dramatyczne silne emocje pojawiają w nas, bardzo niemiłe to jest, jakaś depresja nas dopada, czy jakieś momenty gniewu… To dopiero jak faktycznie to przeżyjemy i też zobaczymy na przykład, że żyjemy w czymś złym czy czymś co nie chcielibyśmy, no to dopiero to do nas dochodzi.
To, że ktoś nam powie ‘hej, w sumie to masz…’ – coś nam tak intelektualnie próbuje przekazać albo sami sobie coś tam tłumaczymy – to nie dociera tak naprawdę do nas. Na poziomie jakimś takim intelektualnym tak, ale dopóki nie dojdą do tego takie bardzo żywe emocje i dopóki coś nam się faktycznie nie stanie – nie mamy jakiegoś wypadku albo nie zwolnią nas faktycznie z pracy albo my się nie zwolnimy albo jakieś takie bardziej dramatyczne rzeczy (a będą się takie działy i się dzieją wtedy właśnie, które nas po prostu ‘walcują’, jak to Irmina mówi), to dopiero dojdzie to do nas tak naprawdę. Że po prostu trzeba coś w swoim życiu zmienić.

I rzeczy, które grają, to grają i nie są powiedzmy podkreślane w tym okresie, ale te rzeczy, które nie grają, to będą… wyjdą po prostu na tapetę w ten czy inny sposób. Ale dzięki temu… no właśnie tak jesteśmy testowani i po prostu trudne sytuacje nas testują. Możemy się po prostu zobaczyć, nie jest miło, ale możemy po prostu zobaczyć – jak to jest w takiej sytuacji.
Bo na przykład mieliśmy, nie wiem, teoretycznie ułożone życie…po prostu kariera, a tu nagle buh – bez pracy, bez kasy, no i co teraz? Co zrobisz jak nie masz? Czy sam coś sobie ogarniesz? Czy na przykład będziesz kombinował, żeby coś z innymi na przykład, nie wiem, poprosić o pomoc czy coś.

Jak wcześniej wszystko szło gładko to nie wiadomo jak jest w takiej trudnej sytuacji, no a to się tutaj pojawia…

Ale też – żeby to tak nie brzmiało, że jest jakoś ciężko, trudno, no to… Saturn nam daje, obdarowuje nas tym, co jest nam potrzebne.

Ja miałem takie głębokie mocne uczucia właśnie, żeby wejść w taki związek, w którym będę się rozwijał, to jest w szerszej perspektywie. Też, tak jak wspomniałem wcześniej, byli też nauczyciele duchowi… Jeżeli ktoś ma pragnienie ich spotkać, to też oni się wtedy pojawiają… Jeżeli dla kogoś tak bardzo ważny jest biznes, to się nagle pojawiają nowe osoby, które ci pewne rzeczy tutaj proponują, także…

W tym okresie dużo jest nam zabrane, ale dużo jest nam ofiarowane. Także w tym okresie jest bardzo burzliwy czas i dużo rzeczy się traci, ale bardzo dużo się zyskuje takich drogocennych rzeczy. Także… [śmiech] bardzo ciekawy okres… polecam [śmiech].
Polecam, bo wprawdzie kiedy się jest w trakcie to jest dosyć nieprzyjemnie, przynajmniej momentami, ale człowiek też się dobrze bawi, muszę przyznać – człowiek dobrze się bawi, dużo się rzeczy uczy.

IRMINA: Dobrze się bawiłeś na Saturnie? [śmiech]

MARCIN: [śmiech] No z perspektywy czasu może… Znaczy wtedy, kiedy było to na pewno nie, ale jak tak patrzę z perspektywy czasu, no to było spoko. Także… to tak na świeżo w sumie, bo tak jak mówię, to są… nawet kwestia ostatnich dosłownie… nawet teraz jeszcze, dużo rzeczy się pojawia w moim życiu. Ale… i kiedy się to już wszystko kończy, to przychodzi duża ulga. Bo dużo rzeczy się zamanifestowało, też naszych umiejętności, zdolności, jakiejś też siły – którą musieliśmy mieć, żeby sobie poradzić z tymi problemami – a teraz nagle… I już dysponujemy tą siłą, coś nowego się pojawiło, coś nowego się nauczyliśmy, a nagle tutaj te problemy zaczynają ustępować, a ta siła nie znika, zostaje.

Kolejne części serii rozmów nt Powrotu Saturna pojawią się w najbliższe tygodnie. Zapraszamy do śledzenia najnowszych wpisów i naszych mediów społecznościowych. Zapraszamy również na konsultacje astrologiczne – więcej informacji poniżej:

konsultacje-astrologiczne-telefon-internet

ZAPRASZAMY na konsultacje astrologiczne

Astrologia: Co to jest horoskop?

Praca z analizą horoskopu urodzeniowego człowieka, relacji (partnerskiej, rodzinnej, biznesowej, innej) lub projektu, zespołu czy firmy jest sesją terapeutyczną o wielopoziomowym działaniu.

Dzięki pracy z astrologią dogłębnie zrozumiesz i poznasz swoją sytuację, żebyś w konsekwencji mógł(a) łatwiej się w niej odnaleźć, wejść z nią w harmonię. I z tego miejsca również wprowadzić upragnione zmiany, które najpierw muszą się zadziać na poziomie świadomości. Ale nie świadomości w znaczeniu intelektu, a raczej faktycznego zrozumienia, doświadczenia i uzyskania osobistego wglądu.

Konsultacje dostępne są na bieżąco online – via Skype, Messenger, Zoom, telefon oraz na żywo w Krakowie, raz na 1-2 miesiące też w Łodzi, w języku polskim i angielskim.

ZAPISY & KONTAKT:


576 877 236 Anna Maria Zaborniak – manager
516 615 773 Irmina – osoba prowadząca
https://spaceluminous.com/kontakt/

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *